Pielgrzymi mieli zanieść krzyż sprzed Pałacu Prezydenckiego na Jasną Górę. "Obrońcy" którzy trzymają tam wartę na to nie pozwolili.
Krzyż postawili harcerze dla uczczenia pamięci ofiar katastrofy smoleńskiej. Po odbyciu pielgrzymki krzyż miał wrócić do kościoła św. Anny. Jednak nie udało się go wczoraj przenieść do świątyni.
Od kilku tygodni stojące tam całodobowe warty pilnują swojego talizmanu. Nie wzbudza to u nas jakichś większych emocji, ale wyzwoliło kreatywność marketingowców i młodych ludzi...
Pierwsi zastąpili w Krakowie "Zimnego Lecha" hasłem "Ożyj i zwyciężaj", a drudzy zbudowali własny krzyż z puszek po Lechu i próbowali go ustawić w Warszawie i zorganizowali bitwę na poduszki o której pisaliśmy parę godzin temu.
Ironicznie, okazało się, że zacięta postawa obrońców rozpoczęła proces mutacji z narodowej tragedii do narodowego kabaretu. To się robi już niesmaczne.


