O tym, że absolwenci szkół wyższych mają problem ze znalezieniem zatrudnienia, donosiły już wszystkie polskie media. Przypomnijmy tylko, że dziś aż 200 tysięcy polskich magistrów nie ma pracy. Gdzie się kształcić, by nie wylądować na bezrobociu? Okazuje się, że warto wybrać szkołę zawodową.

"Szkoły zawodowe prowadzone przez cechy i izby rzemieślnicze przeżywają prawdziwe oblężenie. Tylko w ciągu ostatnich trzech lat powstało aż 45 tego typu szkół" - donosi "Dziennik Gazeta Prawna". Dużą popularnością cieszą się także prywatne zaoczne szkoły zawodowe. Jest ich już w Polsce 700 i kształci się w nich 47 tys. uczniów. Co warte podkreślenia liczba adeptów tych uczelni rośnie z roku na roku. Powód? Prywatne zawodówki są lepsze niż państwowe.

Prezes Związku Rzemiosła Polskiego Jerzy Bartnik wyjaśnia na łamach "DGP", że przedsiębiorcy najlepiej wiedzą, co powinni umieć ich przyszli podwładni. Rzemieślnicze szkoły zawodowe uczą najpotrzebniejszych rzeczy w związku z czym młodzi absolwenci nie mają problemu ze znalezieniem posady.

Oprócz zawodówek prowadzonych przez izby rzemieślnicze świetnie radzą sobie prywatne szkoły zawodowe, np. sieć Twoja Szkoła - 150 placówek w 68 miastach. Nauka zawodu prowadzona jest w nich w systemie zaocznym i trwa dwa lata.

Kiedyś wyszydzani i wyśmiewani adepci szkół zawodowych dziś mogą być z siebie dumni. Przyszli fryzjerzy, technicy administracji czy ochrony często znajdują zatrudnienie w firmach i zakładach, w których praktykowali. Lepiej jest bowiem mieć fach w ręku i pewną pracę, niż modlić się o jakąkolwiek posadę z dyplomem magistra w kieszeni.

Ważna zmiana: Od września 2012 roku pracodawcy będą jeszcze ściślej współpracować ze szkołami zawodowymi. Wszystko dzięki nowelizacji ustawy o systemie oświaty. Egzamin zawodowy zostanie zastąpiony certyfikatami a pracodawcy będą mogli wymóc na szkołach naukę konkretnego zawodu.