Adepci uczelni medycznych potrzebują więcej seksu. A konkretnie - korepetycji z wychowania seksualnego. Wynika to z badań przeprowadzonych na grupie 2 tysięcy studentów amerykańskich i kanadyjskich akademii medycznych. Seksualne doświadczenie przyszłych lekarzy niewiele różni się od doświadczeń adeptów innych kierunków.

81 procent ankietowanych rozwiązałoby problemy seksualne swoich pacjentów. Pozostałe 19 procent ma niewystarczającą wiedzę. Większa liczba partnerów seksualnych zwiększa świadomość studentów. Z tego prosty wniosek, że studenci medycyny potrzebują więcej dobrego seksu.

Autorzy badań podkreślają, że na amerykańskich i kanadyjskich uczelniach poziom nauczania o życiu seksualnym człowieka jest zaskakująco niski. A wydawać by się mogło, że seks za oceanem już dawno przestał być tematem tabu.

Czym skorupka za młodu nasiąknie, tym na starość trąci. Niedouczeni lekarze nie pytają o problemy seksualne swoich pacjentów ponieważ i tak nie wiedzieliby, jak im pomóc. I to bez względu na specjalizację. W Polsce przyjęło się, że tematami intymnymi zajmują się seksuolodzy. W Stanach jak widać panuje podobne przekonanie. Na czym cierpią pacjenci.