Coraz więcej polskich uczelni ma problemy z uruchomieniem kierunków, na które ogłaszały rekrutację - donosi "Metro". Niż demograficzny daje się szkołom wyższym we znaki - w tym roku jest o ponad 100 tys. mniej potencjalnych studentów, niż było przed rokiem - podkreśla gazeta.

Pisaliśmy już, że z powodu zbyt małej liczby kandydatów Uniwersytet Warmińsko-Mazurski nie uruchomi aż czterech kierunków studiów - akwakultury i bezpieczeństwa żywności, fizyki technicznej, inżynierii i systemów gospodarowania rolniczego i filologii ukraińskiej http://www.uniface.pl/Za-malo-c… . Lecz nie tylko olsztyńska uczelnia boryka się ze zbyt małą liczbą kandydatów na studia.

Na lubelskim Uniwersytecie Marii Curie-Skłodowskiej nie wystartują bowiem studia filozoficzno-historyczne, z brakiem studentów na transporcie boryka się Politechnika Wrocławska. Toruński Uniwersytet Mikołaja Kopernika, Uniwersytet Warszawski i Uniwersytet Adama Mickiewicza w Poznaniu także nie wykluczają rezygnacji z kilku kierunków niestacjonarnych - informuje "Metro", chociaż ciągle trwa rekrutacja. Uniwersytet Opolski przedłużył poszukiwania kandydatów na studia do 30 września.

Coraz częściej ci, którzy dostali się na studia wieczorowe i zaoczne dostają propozycję przeniesienia się na studia dzienne.

Osoby, które wywalczyła indeksy na "pechowe" kierunki mogą rozpocząć studia na kierunkach pokrewnych. Jeśli nie zdecydują się na taką zamianę - otrzymają zwrot opłaty rekrutacyjnej.

Niedoszły adept niefartownego kierunku studiów jest bez szans w walce z uczelnią: - Musi przyjąć to, co proponuje szkoła, albo odejść z kwitkiem. Uczelnie zazwyczaj skrupulatnie zapisują to w regulaminach rekrutacyjnych - mówi "Metru" Robert Pawłowski, rzecznik praw studenta.