Polskie uczelnie będą mogły w końcu w pełni wykorzystywać potencjał internetu. Na podpis ministra edukacji czeka już gotowy projekt rozporządzenia w sprawie e-learningu - donosi "Rzeczpospolita".
Co się zmieni? Obecnie uczelnie mogą prowadzić przez internet maksymalnie 60 proc. zajęć, zaś 40 proc. godzin dydaktycznych musi się odbyć na terenie szkoły. Projekt rozporządzenia zakłada likwidację tych limitów.
Zmiany nie oznaczają jednak, że studenci nie będą musieli pojawiać się na uczelni, bo zgodnie z wymaganiami Ministerstwo Edukacji i Szkolnictwa Wyższego egzaminy nadal będą przeprowadzane w tradycyjnej formie - w siedzibie Alma Mater. Eksperci twierdzą, że to nie ma sensu:
"W ten sposób ministerstwo wciąż uniemożliwia ekspansję naszych uczelni na rynki zagraniczne. Zmuszanie studentów do przyjazdu do siedziby szkoły to anachronizm, taki sam jak obowiązek organizowania cyklu szkoleń dla studentów przygotowujących do e-learningu - mówi "Rz" Marcin Dąbrowski, prezes Stowarzyszenia E-learningu Akademickiego.
Z tymi argumentami nie zgadza się resort nauki. Dlaczego? Według przedstawicieli ministerstwa polskie szkoły wyższe nie są jeszcze gotowe na przeprowadzenie zaliczeń przez internet. Uczelnie zresztą same to przyznają:
"Wprowadzenie możliwości zdawania egzaminów w miejscu zamieszkania studentów wiązałoby się z ogromnym wysiłkiem organizacyjnym, a co za tym idzie, koniecznością podniesienia czesnego" - twierdzi na łamach "Rz" Rafał Piętka z z Wyższej Szkoły Zarządzania/Polish Open University.

17.08.2011, 15:11 | Lubię to 0
23.08.2011, 08:31 | Lubię to 0