Adepci polonistyki na Uniwersytecie Wrocławskim wiedzą, że ten egzamin to nie przelewki. Mowa o egzaminie z językoznawstwa u prof. Anny Dąbrowskiej na czwartym roku filologii polskiej. W trakcie ostatniej sesji poprawkowej oblało go 100 ze 120 studentów - informuje "Gazeta". Czyja to wina?

Studenci twierdzą, że skoro wielu z nich oblewa językoznawstwo przy pierwszym, drugim, a nawet trzecim podejściu, to wina leży po stronie wykładowcy. Innego zdania jest prof. Anna Dąbrowska. Radzi, by studenci wzięli się po prostu do nauki.

Dla niektórych egzamin u wymagającej profesor to prawdziwy bój o przetrwanie: "Po raz pierwszy podeszłam do niego w czerwcu 2009 roku. Potem próbowałam jeszcze pięciokrotnie, bezskutecznie. Do zaliczenia brakuje mi tylko oceny z językoznawstwa, bez niej nie mogę się bronić" - mówi "Gazecie" studentka filologii polskiej na Uniwersytecie Wrocławskim.

Rekordziści zdają językoznawstwo po sześć, siedem, a nawet osiem razy. Studenci podkreślają, że wielokrotne podchodzenie do egzaminu niezmiernie ich stresuje.

Prof. Anna Dąbrowska jest zniesmaczona faktem, że o swoich problemach z zaliczeniami żacy opowiadają w mediach i zapowiada, że zasad zdawania egzaminu nie zmieni.

Szkoda, że wykładowcy na uczelniach publicznych nie są rozliczani z efektów swojej pracy. Bo skoro ten sam egzamin oblewa większość studentów i sytuacja rokrocznie się powtarza, to coś jest nie tak.