Kolejna niespodzianka z ostatecznie znowelizowanej ustawy Prawo o szkolnictwie wyższym. Posłowie wprowadzili możliwość pobierania opłat przez uczelnie na bezpłatnych studiach. Co to oznacza?

Niebawem studenci mogą zapłacić za dodatkowe zajęcia na uczelniach publicznych. Sejm przyjął poprawkę Senatu, która wprowadza niekorzystne dla ambitnych żaków zmiany. Uczelnie będą mogły kasować studentów za nadprogramowe zajęcia - donosi "Gazeta Prawna".

Każdy żak ma pulę punktów na realizację programu studiów. Po jej przekroczeniu uczelnia wystawi rachunek. Posłowie opozycji pukają się w czoło: – Takie rozwiązanie jest niekorzystne dla studentów, bo ograniczy dostęp do nauki. Podobnego zdania są sami zainteresowani – mówi Krystyna Łybacka, była minister edukacji z Sojuszu Lewicy Demokratycznej.


Posłowie poszli za to na rękę wiecznym doktorantom. Zatrudnieni na stanowiskach asystentów lub adiunktów dalej będą mogli pisać swoje mądrości latami. Nadto doktoranci dostaną 51 proc. zniżki na przejazdy PKP i PKS. Ulgi zaczną obowiązywać od 1 stycznia 2012 roku. Brawo, Sejm! Niech się kadry naukowe konserwują!

Znowelizowana ustawa Prawo o szkolnictwie wyższym wejdzie w życie od nowego roku akademickiego. Chyba, że prezydent Bronisław Komorowski odmówi jej podpisania.