Na każdego wykładowcę akademickiego można znaleźć patent. Odpowiednie podejście ułatwia zdanie egzaminu. Jedni lubią niebieskie koszule, inni wolą podjadać podczas egzaminu, jeszcze inni skupiają swój wzrok na płci pięknej. Na każdego belfra znajdzie się sposób. Czasem nawet skuteczny.

– Do jednego szliśmy więc wszyscy w niebieskich koszulach, a o innym było wiadomo, że na egzaminie dłużej przepytuje dziewczyny. Wchodziło się więc na „przepytkę" z jakąś koleżanką. Profesor skupiał uwagę na niej, a chłopak wybąkał odpowiedź na „trójkę" i profesorek dawał mu spokój – wspomina Bartosz. A z kolei na inny egzamin wystarczyło przyjść z książką autorstwa tegoż profesora. – Belfer cierpiał na samouwielbienie. Ale to była moja najłatwiejsza piątka w historii studiowania – śmieje się były student.

Patenty patentami, a zakuć i tak trzeba. Studenci mają swoje sposoby na wykładowców a ci mają patenty na studentów. Kto najczęściej oblewa egzaminy? Kujony. Na egzaminach ustnych prawie zawsze zdają studenci inteligentni nawet jeśli nie są dobrze przygotowani. Belfrzy cenią ten błysk w oku i wrodzoną kreatywność. Kujoństwo nie jest mile widziane. Studia to nie podstawówka.

Wykładowcy mają też swoje sposoby na leserów, którzy na egzaminach liczą na łut szczęścia. Ściąganie już tak łatwo nie przechodzi a najczęściej mija się z celem. Sprytni profesorowie zadają na egzaminach pisemnych każdemu studentowi inne pytanie. Nieprzygotowani odpadają w przedbiegach.

Macie jakieś sposoby na belfrów? Jakieś torciki, kawę, ładne ubranko? A może patenty to mit i przeżytek? Wszak dobrze przygotowani nie muszą kombinować.