Niektóre studenckie kuchnie to prawdziwy chlew. Sprzątać się nie opłaca bo i tak ktoś zaraz nabrudzi. Syzyfowa praca. Ale najgorszy syf jest w lodówkach i to prawdziwy cud, że jeszcze w żadnym z polskich akademików nie wybuchła epidemia salmonelli. I oby nie wybuchła.

Zgniłe jajka, spleśniałe sery, zielone wędliny i poruszające się ingrediencje - to tylko niektóre z przysmaków, które można znaleźć w lodówkach żaków. Grunt, żeby dobrze mroziła wódkę a reszta się nie liczy. Resztę można przechowywać zimą za oknem a w lecie zje się chińczyka.

Czasem jednak do lodówki trzeba dobrać się przy użyciu... siekiery. Uparte urządzenie potrafi zaskoczyć i zemścić się na swoich użytkownikach. Taka sytuacja może doprowadzić spragnionych alkoholu żaków do szewskiej pasji.

Żywimy nadzieję, że prezentowane przez nas lodówki są tylko wyjątkiem. Więc z czystym sumieniem życzymy Wam SMACZNEGO!:-)