"Uniwersytet Jana Kochanowskiego w Kielcach to prężnie działający ośrodek akademicki, współpracujący na wielu płaszczyznach z innymi ośrodkami naukowymi, z samorządem lokalnym, prowadzący szereg badań dla potrzeb regionu świętokrzyskiego. UJK jest jedną z najszybciej rozwijających się uczelni wyższych w Polsce" - czytamy na oficjalnej stronie kieleckiej uczelni. I nie polemizowalibyśmy z tą laurką gdyby nie fakt, iż na UJK zajęcia ze studentami prowadzi wykładowca, którego praca doktorska okazała się... plagiatem.
O uczelnianym skandalu w Kielcach donosi "Gazeta Wyborcza". W grudniu ub. roku Bernard Koziróg, pracownik Instytutu Filologii Polskiej Uniwersytetu Jana Kochanowskiego, stracił tytuł doktora. Nadanie tytułu unieważniła Rada Wydziału Teologicznego Chrześcijańskiej Akademii Teologicznej w Warszawie - informuje dziennik. Szkopuł w tym, że Kozioróg nadal wykłada na kieleckim uniwerku filozofię. Co ciekawe rektor UJK uważa, że do prowadzenia zajęć ze studentami doktorat nie jest nauczycielowi akademickiemu potrzebny.
"Gazeta" podkreśla, że sprawa kieleckiego wykładowcy wcale nie jest taka prosta i że Kozioróg nieprędko straci uczelnianą posadę. Powód? Od decyzji Rady Wydziału Teologicznego Chrześcijańskiej Akademii Teologicznej w Warszawie przysługuje odwołanie do Centralnej Komisji ds. Stopni i Tytułów Naukowych. Od decyzji szacownej Komisji również można się odwołać, tym razem do sądu administracyjnego. I tak zanim decyzja o odebraniu tytułu naukowego się uprawomocni minie wiele miesięcy.
Ale to nie koniec, bo w przypadku uprawomocnienia się rzeczonej decyzji Kozioróg straci także habilitację, lecz tu także będzie mógł się odwoływać. Na uprawomocnienie się wszystkich uchwał trzeba będzie zatem czekać kilka lat.
Żeby było weselej wykładowca z Kielc robi drugi doktorat, tym razem na Uniwersytecie Przyrodniczo-Humanistycznym w Siedlcach. Przewód doktorski otworzył już w trakcie procedury pozbawiania go pierwszego doktoratu.
Władze UJK są wstrzemięźliwe i póki co nie mają zamiaru wyciągać wobec "słynnego" wykładowcy żadnych konsekwencji: "Trzeba z tym poczekać do zakończenia prac komisji dyscyplinarnej. Gdybyśmy teraz podjęli jakieś działania, byłoby to jak skazanie kogoś bez wyroku sądu" - mówi na łamach "Gazety" prof. Regina Renz, rektor UJK.
Z plagiatem na koncie czy bez - wykładać w Polsce można. Ciekawe, czy wobec studentów przyłapanych na oszustwie są wyciągane równie "surowe" konsekwencje?

10.01.2012, 23:31 | Lubię to 12
11.01.2012, 00:28 | Lubię to 2
11.01.2012, 09:13 | Lubię to 6
11.01.2012, 09:50 | Lubię to 3
11.01.2012, 10:08 | Lubię to 5
11.01.2012, 10:09 | Lubię to 3
11.01.2012, 10:16 | Lubię to 0
11.01.2012, 14:10 | Lubię to 3
11.01.2012, 14:44 | Lubię to 2
11.01.2012, 14:48 | Lubię to 0