Zastanawialiście się kiedyś, dlaczego Polska prawie bezboleśnie przebrnęła przez światowy kryzys? Nie uratowała nas żadna partia polityczna, ani obiecanki premiera Donalda Tuska. Nie pomogły nawet modlitwy. Polska gospodarka nie ucierpiała ze względu na... rozmiar członków swoich obywateli.


To nie są żarty. Ciekawą i zarazem szokującą prawdę odkryli naukowcy z Finlandii. Uczeni dowiedli, że wzrost gospodarczy bardziej niż od ustroju politycznego współzależy od… rozmiaru męskiego członka - informuje serwis Forsal.pl. Ale to jeszcze nie wszystko. Okazało się, że im krótsze członki, tym lepiej dla gospodarki.

"W badaniu zaobserwowano, że przy średnim rozmiarze męskiego członka 13,5 cm, kraj osiągał wyższy wzrost PKB, jeśli zaś średni rozmiar penisa przekraczał 16 cm, wówczas oznaczało to dla państwa załamanie ekonomiczne" - czytamy w raporcie "Male Organ and Economic Growth: Does size matter?" (pol. "Męskie Organy i Wzrost Ekonomiczny: Czy wielkość ma znaczenie?").

Badania popełnił Tatu Westling z Uniwersytetu w Helsinkach wraz ze swoimi kolegami. Panowie porównali wzrost PKB w 121 krajach z rozmiarem penisów ich obywateli.

I tak średnia długość penisa w Polsce to 14,29 cm, a wzrost PKB w 2010 roku wyniósł 3,8 proc. Dla porównania w tym samym roku w Grecji zanotowano ujemny wzrost PKB na poziomie -4,5 proc. Ile centymetrów mają w spodniach Grecy? Przeciętnie 17,73 cm.