Skandal w Gdańsku. Pracownik tamtejszej Akademii Wychowania Fizycznego i Sportu (AWFiS) wyrzucił na śmietnik prace dyplomowe studentów. Co ciekawe wśród wyrzuconych do kubła prac znalazły się także te z września ub. roku, a więc bardzo aktualne.


Przez niefrasobliwość jednej osoby prace dyplomowe trafiły w niepowołane ręce. Obcy ludzie mieli także dostęp do zamieszczanych w pracach wyników badań, nazwisk badanych sportowców czy uczniów szkół z całej Polski, uzyskanych przez nich rezultatów w testach sprawnościowych oraz ich terminów - informuje "Dziennik Bałtycki".

Prawnicy są zbulwersowani: - Każda praca dyplomowa jest utworem w rozumieniu prawa autorskiego. Choć powstaje pod bezpośrednią kontrolą promotora, a ocenia ją recenzent, prawa autorskie ma jednak tylko jej autor, czyli osoba, która napisała tę pracę - mówi "Dziennikowi Bałtyckiemu" Grzegorz Kuczyński z Kancelarii Gotkowicz Kosmus Kuczyński i Partnerzy Adwokaci.

Władze uczelni przeprowadziły w tej sprawie wewnętrzne śledztwo. Co się okazało? Prace magisterskie nonszalancko wyrzucił do śmieci pracownik naukowo-dydaktyczny, który porządkował gabinet. Zbulwersowany rektor AWFiS ma nadzieję, że ten pracownik zostanie ukarany.


A może pora już skończyć z drukowaniem prac magisterskich? Przecież i tak w końcu wydruki, za które studenci zapłacili, lądują w śmietnikach. Uczone uczelniane głowy mogłyby przecież czytać prace dyplomowe na monitorach swoich komputerów, co znacznie ułatwiłoby studentom życie. Skoro już każą pisać niewiele warte licencjaty i magisterki, niech pozwolą dostarczać je mailem. Kto jest za?