Nie tylko Polska boryka się z problemem prostytucji wśród studentek. Coraz więcej młodych kobiet z Wysp Brytyjskich uprawia seks za pieniądze. Powód? Rosnące koszty utrzymania na studiach. Ale to nie wszystko. Aby zarobić na czesne brytyjscy studenci coraz częściej decydują się na udział w eksperymentach medycznych i wpadają w szpony hazardu - donosi BBC.

Przypomnijmy, że we wrześniu w Wielkiej Brytanii zniesiony zostanie obecny maksymalny limit rocznych opłat za studia. Po zmianach rok nauki może kosztować nawet 9 tys. funtów (ok. 48 tys. zł). Co prawda studenci nie będą musieli płacić czesnego z góry i będą mogli je spłacać już po zakończeniu nauki z chwilą, gdy ich roczne zarobki wyniosą co najmniej 21 tys. funtów rocznie, ale to marne pocieszenie. Eksperci obawiają się, że za kilka miesięcy jeszcze więcej młodych Brytyjczyków zdecyduje się na uprawianie prostytucji.

Według danych organizacji English Collective of Prostitutes, która zajmuje się pomocą osobom pracującym w seksbiznesie, po ogłoszeniu przez brytyjski rząd planów podwyżki czesnego dwukrotnie wzrosła liczba studentek zainteresowanych uprawianiem nierządu w celach zarobkowych.

Złudzeń nie pozostawiają także przedstawiciele brytyjskiego Narodowego Związku Studentów (National Union of Students) - według nich to kryzys gospodarczy zmusza studentki do prostytucji. Młode kobiety stają przed trudnym wyborem - albo seks za pieniądze i kontynuowanie nauki, albo powrót do rodzinnego domu. I coraz częściej wybierają tę pierwszą opcję.

Adeptki polskich uczelni również angażują się w różne formy prostytucji. Z raportu "Młodzi, piękni i niedrodzy. Młodość w objęciach seksbiznesu" przygotowanego przez prof. Jacka Kurzępę, socjologa ze Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej we Wrocławiu wynika, że w seksbiznesie pracuje co piąta polska studentka.

Młode Polki najczęściej szukają tzw. sponsorów - mężczyzn, którzy w zamian za regularne seks-spotkania wypłacają im wynagrodzenie bądź łożą na ich utrzymanie. Na "branżowych" serwisach internetowych można znaleźć mnóstwo anonsów zainteresowanych sponsoringiem studentek:

"Młoda, roztrzepana, wesoła, pierdoła, ładna, zwariowana, czuła, spontaniczna, pieszczoch, uparciuch - mająca słabość do dojrzałych, fajnych samców - chętnie odda się pod opiekę takiemu oto mężczyźnie - umili wolny czas, doda dreszczyku emocji i namiętnych uniesień, sprawi trochę przyjemności - w zamian za trochę ciepła, uśmiech i pomoc finansową. 22, studentka dzienna, wolna, tęskniąca za silną męską dłonią, całusami i spontanicznymi szaleństwami" - pisze anonimowa studentka z Łodzi,

"Mam 20 lat, studiuję. Szukam wsparcia w wiadomy sposób, ale nie jestem desperatką, nie mam ciśnienia. Proszę o maile od panów po 30, normalnych, szukających ciepła i wiadomych doznań z piękną i czułą młodą kobietą. Nie interesują mnie doznania mechaniczne. Nie interesują mnie "czarusie", "bajkopisarze", "synusie mamusi", "przejedzeni biznesmeni" oraz "książęta z płótnem w kieszeni" etc." - ogłasza się dziewczyna z Warszawy,

"Mam 20 lat, jestem bardzo ładną, wysoką, szczupłą studentką. Ogłoszenie swoje kieruję do mężczyzn zdecydowanych na zawarcie stałego układu sponsorowanego. Gwarantuję miłe towarzystwo, dobrą zabawę i jeszcze lepszy seks. Nigdy nie byłam w podobnej relacji i nie wiem, co powinnam jeszcze tutaj napisać" - to anons kolejnej warszawianki.

Przeciwnicy wprowadzenia odpłatności za studia dzienne na uczelniach publicznych w Polsce są zdania, że obowiązek płacenia czesnego skłoni więcej młodych Polek do uprawiania prostytucji. Czy zgadzacie się z taką opinią?