Kilka lat temu socjologia była jednym z najbardziej obleganych kierunków, dziś niewiele osób chce ją studiować. Coraz więcej prywatnych uczelni likwiduje niedochodowy kierunek - informuje "Gazeta". Tymczasem Uniwersytet Adama Mickiewicza w Poznaniu idzie pod prąd i chce tworzyć nowe specjalizacje na socjologii.

Wiktor Bakalarski, świeżo upieczony absolwent UAM, nie pozostawia złudzeń: "Mało zajęć, nudne wykłady, teksty, których nikt nie czyta, czysta teoria bez żadnej praktyki. Socjologia była dla mnie wielkim rozczarowaniem" - mówi na łamach "Gazety". Twierdzi, że więcej nauczył się w swojej pracy (w internetowym serwisie aukcyjnym), niż na studiach. Czy zatem kształcenie socjologów to wyrzucanie pieniędzy w błoto?

W obecnym systemie edukacyjnym - tak. Profesor Rafał Drozdowski, szef dyrektor Instytutu Socjologii na poznańskiej uczelni twierdzi jednak, że niepopularny dziś kierunek studiów da się uratować. Jak? Tworząc nowe specjalizacje. UAM myśli m.in. o socjologii nowych mediów czy socjologii rynku.

Poza tym nauczeni doświadczeniem starszych kolegów młodzi ludzie nie chcą studiować socjologii, bo boją się bezrobocia. Uczelnie latami płodziły absolwentów tego łatwego w prowadzeniu kierunku. Niepotrzebnie.

Socjologię definitywnie może dobić niż demograficzny i intensywnie promowane, także przez resort nauki, kierunki ścisłe.

I jeszcze jedna zła wiadomość. Zdaniem head hunterów absolwenci socjologii nadają się jedynie na... przedstawicieli handlowych. Lepszym kąskiem dla pracodawców są świeżo upieczeni psycholodzy.

Warto studiować socjologię?