Co robić, kiedy brak miejsc w akademiku a finanse nie pozwalają na samodzielny wynajem kawalerki? Wynająć pokój u starszej pani. Poczciwe babcie chętnie (i tanio) przyjmują pod swój dach studentów. Ale to alternatywa dla prawdziwych twardzieli.

Starsze panie uwielbiają się wtrącać i dzielić życiowymi mądrościami. Zaczyna się zazwyczaj niewinnie - od drobnych uwag tekstylnych a studentom głupio takie uwagi ignorować. Bo, nie daj Boże, starsza pani poczuje się urażona i każe się wyprowadzić. Od "ciepłego szalika" i "spódnicy po kolana" jest tylko rzut beretem do mądrości większego kalibru: "to zbyt wyzywające", "jeszcze Cię zgwałcą przez ten dekolcik" i "nie będziesz mi tu nikogo przyprowadzać". Wtedy zaczyna się koszmar.

Cała Polska (dzięki ukrytej kamerze) poznała już panią Krysię, która wespół z koleżanką grzebała po prywatnych rzeczach swoich studenckich lokatorów. Wścibska emerytka chciała wiedzieć o żakach wszystko. Ciekawe, czy po szpiegowskiej wpadce ktoś jeszcze z nią mieszka.

Są co prawda babcie nowoczesne, które nie wtrącają się w prywatne sprawy współlokatorów i zależy im tylko na terminowych płatnościach. Te jednak są gatunkiem wymierającym albo zagrożonym. I należy im się bezwzględny szacunek.

Pamiętam dobrze panią Jadzię z warszawskiej Saskiej Kępy, u której wynajmowała pokój moja przyjaciółka. Starsza pani zabraniała jej niemal wszystkiego - kąpieli w wannie (tylko prysznic), gotowania na kuchence gazowej (może to i lepiej-kuchenka miała jakieś 20 lat), przyprowadzania do domu osobników płci męskiej a buty zimą kazała zostawiać na korytarzu. Nadto sfatygowaną wykładzinę chroniła przed zniszczeniem gazetami, którymi skrupulatnie wyłożyła całe mieszkanie. Słodka babunia.

Jeśli już spotka Was "przyjemność" mieszkania u starszej pani, miejcie się na baczności. Rzeczy codziennego użytku trzymajcie pod kluczem, nie zostawiajcie na wierzchu żadnych erotycznych gadżetów i bielizny. Nie wchodźcie ze staruszką zbyt często w słowne interakcje - lepiej trzymać dystans niż później tłumaczyć się ze wszystkiego. I od czasu do czasu warto dobrodziejce przywieźć jakiś drobiazg z rodzinnego domu. Starsze panie to uwielbiają.