Łódzcy studenci także stanęli w obronie krzyża. Młodzi ludzie zorganizowali happening, podczas którego okładali się poduszkami. Nad nimi, na cokole, oparty o pomnik Schillera, stał przyniesiony przez nich dwumetrowy zbity z listewek krzyż, o który walczyli - czytamy na lodz.naszemiasto.pl

Awantura o krzyż przy łódzkim placu Schillera trwała zaledwie kilka minut ale była równie zacięta, jak ta w Warszawie. Na szczęście obyło się bez interwencji policji, straży miejskiej i gazów łzawiących. I było wesoło.

– To moja odpowiedź na awanturę o krzyż na warszawskim placu przez pałacem prezydenckim – mówi Janusz Hermut, 24-letni były student, który zorganizował happening. – Chciałem pokazać bezsens całej sytuacji.

Po poduszkowej wojnie odbyła się konferencja prasowa pomysłodawców happeningu. Co stało się z krzyżem? Zniknął. Bez awantury.