Adepci polskich uczelni nie potrafią normalnie funkcjonować bez zestawu substancji psychoaktywnych. Bartosz Łopiński z serwisu edukacja.gazeta.pl przeprowadził w temacie prywatne badania. Okazało się, że na przepytanych 74 studentów 57 próbowało już nielegalnych używek. Pokolenie narkostudentów?

Najczęściej używanymi narkotykami są tzw. "lekkie" czyli marihuana i haszysz. Do palenia skrętów przyznało się 49 studentów. Amfetaminę brało 21, kokainę - 26, ecstasy - 23, tak zwanego kwasa - 8. A dopalacze? Studenci kupują je tylko wtedy, gdy diler nie ma towaru. Nielegalne narkotyki są na topie. Dopalacze to marny suplement dla początkujących.

To jeszcze nic. Okazuje się, że polscy studenci lubią sobie czasem powąchać coś rozluźniającego. Chętnie raczą się oparami GBL (gamma-butyrolakton). To substancja używana jako rozpuszczalnik, pomocna przy w czyszczeniu aluminiowych felg samochodowych. Studenci chętnie sięgają też po grzyby halucynogenne. Są bezpłatne i trzepią mózgownicę na równi z narkotykami za pieniądze. Trzeba jednak wiedzieć gdzie i kiedy ich szukać. Ale na roku zawsze znajdzie się jakiś "grzybiarz", który pomoże znaleźć odpowiedni grzyb. Albo kilka.

Na klubowych imprezach dominuje ecstasy. Grzyby spożywają w domowym zaciszu albo wybierają się do miejsc, które mogą wzmocnić ich wrażenia (las, strych, otwarta przestrzeń w terenie niezabudowanym). Co do GBL-a, to głównie brany jest na domówkach - podkreśla Bartosz Łopiński. Marek Kotański pewnie się w grobie przewraca. A studenci? Sami fundują sobie naturalną selekcję.