Władze rosyjskiego Permu zaprzęgły do współpracy operacyjnej studentów. Wynajmują żaków do tropienia patologii w rodzinach. Za każdy donos studenci dostają wynagrodzenie. W przeliczeniu na złotówki - od 27 do 34 złotych.
"To prawda. Szukamy takich ludzi za pieniądze - przyznaje jedna ze studentek. Za rodzinę, w której są małe dzieci, płacą 340 rubli, a za rodzinę ze starszymi dziećmi w wieku szkolnym mogę zarobić 270 rubli". Trafić na spis rodzin patologicznych w Rosji jest niezwykle łatwo. Wystarczy niewyremontowane mieszkanie, złe oceny dzieci w szkole lub brak wszystkich szczepień. Każda wpadka to donos. I kasa dla studentów.
Szpiegowska działalność żaków może być dla nich początkiem kariery w organach bezpieczeństwa Federacji Rosyjskiej. Władimir Putin rozpoczął pracę w KGB tuż po zakończeniu studiów. Donosicielstwo może być dla studentów pierwszym krokiem do inwigilowania, werbowania i zatajania.
Władze Permu utrzymują, że donosicieli wybrała agencja pracy. Jakie były warunki zatrudnienia, nie podano.
