Może to niedorzeczne, ale dostęp do sieci stał się dla turystów wakacyjnym MUSEM. Szczególnie dla tych z Półwyspu Apenińskiego. Włosi bowiem wybierają te plaże i hotele, na których można łączyć się z Internetem. Bezprzewodowo.

Oprócz stroju kąpielowego, ręcznika i okularów przeciwsłonecznych na wyposażeniu włoskiego plażowicza są także iPady i laptopy. Nie licząc oczywiście makaronów i pizzy. Włosi uciekają z plaż bez bezprzewodowego łącza internetowego.

Dlatego właściciele plaż inwestują nawet 15 tysięcy euro, by zapewnić swym klientom bezpłatny internet. Najbardziej technologicznie zaawansowane są plaże w Ligurii na północy Italii, gdzie nie tylko ma się zapewniony dostęp do sieci gratis, ale można też wypożyczyć mały laptop - czytamy w PULSIE BIZNESU.

Zaledwie 1 procent Włochów wyjeżdża na wakacje bez laptopów i innych gadżetów. 37 procent z nich żąda na plażach dostępu do sieci. Już nie ma dzikich plaż, na których zbierałam bursztyny...

Co sądzicie o wakacyjnych fanaberiach makaroniarzy? Czy Wasze wakacje też muszą być online, czy też poradzicie sobie bez Internetu?