Roman S., były wykładowca Akademii Górniczo-Hutniczej, stanie przed sądem. Rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Krakowie Bogusława Marcinkowska poinformowała, że S. odpowie za korupcję - donosi serwis wiadomosci.wp.pl.

Sprawa wypłynęła w lipcu 2010 roku. W latach 2004-2010 Roman S., który pełnił funkcję wykładowcy, sprzedawał swoim studentom skrypty niezbędne do zdania egzaminu. Ci, którzy kupowali "pomoce naukowe", mogli z nich korzystać podczas zaliczenia. Oszczędni studenci musieli się uczyć. Według Prokuratury Okręgowej w Krakowie były wykładowca zarobił na procederze co najmniej 25 tys. złotych.

Ile "kosztowało" zaliczenie bez nauki? Przedsiębiorczy S. udostępniał konspekty własnego autorstwa za symboliczne 30 złotych. Był skrupulatny - kserówki własnoręcznie podpisywał i to samo kazał robić studentom. Ci, którzy kupowali skrypty w księgarni, musieli okazać paragon. "Jeśli ktoś jest na tej liście, na egzamin przychodzi z pomocami naukowymi, to znaczy z kupioną książką i skryptami. I po prostu z nich przepisuje. Kto nie chce płacić, na egzaminie nie może korzystać z pomocy i ma problemy ze zdaniem" - opowiadali na łamach "Gazety Krakowskiej" studenci AGH http://www.uniface.pl/Doktora-n… .

W końcu miarka się przebrała i zirytowani sytuacją adepci górnictwa i geologii udostępnili mediom filmik, na którym S. bierze od studentów pieniądze.

Roman S. utrzymuje, że jest niewinny. Według byłego wykładowcy studenci nie musieli kupować jego konspektów. Podkreśla, że dla ich wygody opracował dwie formy egzaminu - wylicza serwis wiadomosci.wp.pl - jeden dla tych, którzy przygotowywali się ze skryptów i drugi dla tych, którzy skryptów nie zakupili.

Romanowi S. grozi kara od roku do 10 lat więzienia.